sobota, 12 stycznia 2013

Empire State Of Love~ cz. IX. Sulli.




       Niewielki ból głowy towarzyszył mi od początku poranka. Wylegiwałam się na łóżku przyjaciółki próbując zmusić się do wstania i skierowania się w stronę łazienki. Słyszałam jak Krystal krząta się po kuchni przygotowując śniadanie, więc motywującym faktem było to, że im szybciej wstanę i wezmę prysznic tym szybciej uspokoję burczenie w moim brzuchu. Spuściłam nogi z łóżka i doprowadzając moje ciało do siadu mocno odepchnęłam się od krawędzi i kiedy już byłam w pozycji stojącej lekko zakręciło mi się w głowie. Nie czułam się źle ale znaczna ilość alkoholu wypita tej nocy sprawiła, że obrazy przed moimi oczyma były lekko zamazane ale to pewnie też wina niewyspania. Przetarłam oczy i stąpając po chłodnej podłodze dotarłam w końcu do łazienki gdzie zauważyłam przygotowane dla mnie rzeczy. Miękki różowy ręcznik pachnący wanilią i jakieś ubrania należące do Krystal. Szybko zrzuciłam z siebie koszulkę i majtki w których spałam i weszłam do kabiny prysznicowej. Chłodny prysznic na pewno powinien pomóc mi poczuć się normalnie.
Strumienie wody opływały moje ciało. Czułam się jakby każde zmartwienie ze mnie spływa. Obrazy z imprezy ciągle pokazywały się w mojej wyobraźni. Sama nie wiem, czy aby przypadkiem wszystko co tu się wydarzyło nie dzieje się za szybko? Kilkanaście dni... a ja poznałam dziewczynę, którą szczerze mogę nazwać przyjaciółką. Poznałam chłopaka, który chyba zawrócił mi w głowie a mama jest na każde skinienie mojego paluszka. Nie wiem czy powinnam się cieszyć, bo w Korei mama miała ściśle określone zasady co powinnam robić a co nie. Może to wina tego miasta, które poniekąd nazwałam 'bramą do szczęścia' lub po prostu za szybko się na wszystko tutaj otworzyłam. Nie powinnam? Tak, chyba nie powinnam, jednak serce cały czas mówiło mi coś innego a rozum tym bardziej mieszał wszystko jeszcze bardziej. Może powinnam spróbować oswoić się z tym wszystkim bez uwagi na moje dawniejsze życie? Zadaje sobie to pytanie po każdym powrocie ze szkoły, spotkaniu z Krystal, wieczornej rozmowie przez telefon z nią... Mama nie zwraca na mnie uwagi tak jak dawniej. Mając Aleksandra on stał się jej szczęściem a ja tylko jestem dodatkiem do tego, by nie zepsuć tej harmonii i schematu sielankowej rodziny. Mimo to i tak boje się, że to tylko sen a kiedy się obudzę, będę znowu w Korei przez mamy, Krystal, przyjaciół i uczuć jakie zdążyłam tu poznać. Byłabym z tatą za którym niby tęsknie ale jednak tam z nim nawet nie rozmawiałam.

"Tato... Mama chce żebym do niej przyleciała..."
"To się zacznij pakować, jeżeli ona tego chce..."

Zakręciłam wodę i stojąc chwilę czekając aż woda ze mnie spłynie, wycisnęłam włosy i wyszłam z kabiny. Z pokoju dochodziły dziwne dźwięki, więc chciałam sprawdzić co się dzieje. Ubrałam się, wysuszyłam włosy które lekko się pofalowały i wybiegłam z łazienki. Słyszałam jakby ktoś rozmawiał w salonie wiec udałam się do niego i kiedy stanęłam w drzwiach po prostu mnie zamurowało. Sehun siedział sobie na kanapie jedząc kanapkę a obok Krystal w jego marynarce z miną pokazującą, że jest na prawdę zakłopotana. Podeszłam więc do Sehuna i przywitałam się z nim. Jak gdyby nigdy nic zaczęłam z nim rozmawiać. Usiadłam na podłodze na przeciw jego i wziąwszy kanapkę on niespodziewanie powiedział:

"Sulli... Oh... zapomniał bym... Chanyeol zostawił w twojej torebce jakieś dokumenty, prosił abyś się jakoś z nim spotkała żeby mógł je odzyskać... Czy coś takiego..." głęboko wzięłam oddech kiedy to usłyszałam a twarz mi się lekko zarumieniła. Wstałam i poszłam po ową torebkę i rzeczywiście był tam jego dowód. Nie chciałam się z nim widzieć, to byłoby troche krępujące ale za razem coś mi mówiło, że musze to zrobić.
"Hm, wiesz. Może ja dam je tobie a ty mu przekażesz?" zapytałam spoglądając na kolegę.
"Myślę, że wolałby żebyś sama mu oddała..."
"Nie oddam... Nie moge..."
"Dlaczego?" zapytał i za razem szukał czegoś w swoim telefonie.
"Bo przecież nie znam jeszcze Nowego Yorku i nie wiem gdzie miałabym się z nim spotkać" zaczęłam się wykręcać a Krystal uważnie obserwowała mnie, spoglądając również ukratkiem na Sehuna. On za to podał mi swój telefon gdzie zobaczyłam numer telefonu do Chanyeola.
"Zadzwoń do niego... Chanyeol może i pije i jara bez opamiętania ale jednak pamięta to co mówił i robił..."
"Myślę jednak, że ty mu oddaj te dokumenty" oddałam mu jego telefon oraz położyłam dokument na stole przed Sehunem. A on tylko mruknął coś pod nosem i spojrzał się na Krystal.
"Więc ja chyba będę leciał, mam nadzieję, że dobrze już się obie czujecie i..." wypuścił głośno powietrze z ust co sprawiło, że w pokoju stało się dziwnie cicho po czym dodał "Mogę odzyskać marynarkę?" dziewczyna w pośpiechu zdjęła ją z siebie i podała chłopakowi. "Do zobaczenia w szkole. na razie.."

Kiedy wyszedł Krystal siedziała jak wryta i patrzyła się w podłogę. Kiedy się dopytywałam o co chodzi zaczęła mi opowiadać co działo się wczoraj i o tym, że nie wiele pamięta i boi się, że zrobiła coś czego nie powinna. Przytuliłam ją mocno do siebie bo jak zwykle zbytnio panikowała. Następnie usiadłyśmy sobie z kubkami gorącej herbaty i starałyśmy się ustalić co takiego się działo.
Po prosty te spojrzenia Sehuna nie mogły dać jej spokoju, coś musiało się stać. Jej oczy były szkliste jakby płakała a włosy opadały jej na twarz w taki sposób, że zdawało się, że albo jest naprawdę zmartwiona albo po prostu zmęczona. Tak czy inaczej udało mi się ją przekonać do tego, że nie ma czym się martwić.
Po południu przyjechał po mnie Aleksander i wróciłam do domu.
Mówiłam Krystal, że nie ma się czym martwić a mimo to mnie samą zjadała ciekawość co do tego jak zachowywał się Chanyeol. Przez ten cały czas pisałam sms'y z przyjaciółką a kiedy dotarliśmy do domu mama od razu postanowiła zabrać mnie na zakupy. Zdążyłam się jedynie przebrać i od razu zapakowała mnie do samochodu i z uśmiechem ruszyłyśmy z powrotem do miasta.
Jej brązowe włosy, uśmiech który od kąd tu jestem nie znikał z jej twarzy i piękne oczy sprawiały, że mama była kobietą bardzo atrakcyjną. Czułam się przy niej płaska jak deska a do tego ona jest mojego wzrostu jak założy 15 centymetrowe szpilki.
Szłyśmy przez zatłoczone centrum handlowe, przechodziłyśmy z jednego drogiego sklepu do drugiego. Pierwszy raz czułam się nieswojo na zakupach. Mama wybierała rzeczy za rzeczami a ja nie umiałam wybrać niczego. Kiedy w zamiarze pójścia na bubble tea postanowiłam porozmawiać z mamą o wszystkim co tu się dzieje, w końcu swego czasu traktowałam ją jak swoją przyjaciółkę.
"Wiesz mamo, chyba poznałam chłopaka, którego lubię..." spuściłam wzrok i kilak centymetrów szłam za mamą "Ale..."
"Jak to chyba?" przerwała mi i zatrzymała się przed sklepem z butami "Kochanie, to Nowy York, to nie wolno się wahać. Pierwsze decyzje są najlepsze. Zobacz, spodobały mi się te buty" objęła mnie i wskazała na buty na wystawie "Zaraz je tobie kupie. A tak po za tym chciałabym poznać twoją nową przyjaciółkę- Krystal. Opowiadasz o niej ciągle... Kupmy jej coś!" Entuzjazm Hyorin był dla mnie zaskakujący ale i ogarnął mnie smutek bo nie umiała chyba mi odpowiedzieć.
"Hm.. no dobrze..." przytaknęłam i ruszyłyśmy kupić w rezultacie jeszcze kilka rzeczy a moja rozmowa nie została zrealizowana w taki sposób jak chciałam.
"Mamo... Nie sądzisz, że tu wszystko dzieje się tak szybko?" ponownie zaczęłam kiedy siedziałyśmy przy stoliku i czekałyśmy na bubble tea.
"Co masz na myśli?"zlustrowała mnie swoimi błyszczącymi radosnymi oczyma.
"Myślę, że wszystko co się tu dzieje, nie jest takie jakie powinno być. Mamo, w Korei obowiązywały nas określone zasady" jednak znowu nie mogłam dokończyć bo kobieta przerwała mi a w jej głosie mogłam wyczuć lekką nutę jadu.
"A czy to Kora? Czy mówisz tu po koreańsku? Czy zasady są jak w Korei? Nie. Daje ci tu wolność bo na nią zasługujesz. Chcę żebyś znalazła tu siebie, a nie miała określony plan na życie w Korei. Zrozum..." złapała mnie za rękę i czule ją pogłaskała "Rób co chcesz abyś tylko była szczęśliwa i nie miała kłopotów"
Wpatrywała się głęboko w moje oczy i wiedziała, że już nie odpowiem. Wzięłam głęboki oddech i zabrałam moją rękę z dłoni kobiety. A ona nie spuszczając ze mnie wzroku powtórzyła "Rób co chcesz".

Do domu wróciłyśmy późno. Zmęczenie i zmieszanie na mojej twarzy nie równało się z ciągłym uśmiechem mojej rodzicielki, która kiedy weszłyśmy do domu ucałowała swojego chłopaka i oddała mu wszystkie torby z zakupami, które zaniósł do pokoju. Ja wzięłam swoje rzeczy i szybko pobiegłam na górę. Padłam na łóżko przeglądając nowo kupione ubrania, z tobry wyleciał mi telefon gdzie jego zapalony ekran wskazywał na nieodebraną wiadomość. Szybko wzięłam go do ręki i kiedy przeczytałam treść wiadomości z wrażenia zasłoniłam ręką buzie.


Od: Krystal: 
"Mówiłam, że coś jest nie tak. Umówiłam się z Sehunem. Powiedział, że musimy koniecznie porozmawiać i  wszystko sobie wyjaśnić..."