czwartek, 30 sierpnia 2012

Empire State of Love~ Część II. Krystal.




       Obudził mnie dźwięk nadchodzącej rozmowy. Leniwie przetarłam zaspane oczy i odebrałam połączenie. Na pulpicie wyskoczyło okienko kamerki internetowej, w którym ukazała się moja złowieszczy-blond siostra. Jak zwykle włosy ułożone w nienaganne loki i profesjonalnie zrobiony makijaż były ważniejsze niż ja. Niewinny uśmiech i radosne oczy posłane zostały w moją stronę.
- Krystal, tak bardzo przepraszam... Co ty masz na twarzy?
Zerknęłam do lusterka wiszącego na ścianie obok ale nie zdołałam czegokolwiek dostrzec. Była druga w nocy, a w pokoju panowała ciemność, gdyż światło było zgaszone. Wstałam by nacisnąć przełącznik i podeszłam do lustra, moje oczy zmrużone z powodu nagłej jasności, która rozświetliła pokój. Na policzkach odcisnęły mi się klawisze klawiatury, której użyłam jako poduszki. Dla mnie osobiście nie robiło to zbytniego wrażenia, jednak moja siostra jako osoba, która bardzo dbała o swój wizerunek, mogła być nieco zniesmaczona.
- Wiesz która godzina? Miałaś zadzwonić trzy godziny temu. Ja nadal muszę iść rano do szkoły.
Z powrotem zajęłam miejsce przed ekranem i spojrzałam na nią wzrokiem, co miał wyglądać srogo (za pewne tylko w mojej wyobraźni). Byłam zbyt zmęczona by się z nią kłócić, jednak czekałam na tą rozmowę od dawna. Brakowało mi obecności Jessici, jako osoby, której mogłam cokolwiek powiedzieć. Chciałam z nią przedyskutować kilka spraw, jednakże jej brak subordynacji zabrał mi najmniejszą ochotę na zabawę z moją dziecinną, starszą siostrą.
By nie sprawić jej zbytniej przykrości, dopowiedziałam kilka słów skruchy i wyłączyłam laptopa. Ciało odmawiało mi posłuszeństwa, kiedy wstawałam z krzesła, jęcząc przy tym gorzej niż własny dziadek. Pomimo tej trudności doczłapałam się do łóżka i ułożyłam głowę na miękkich poduszkach, czując ciepło przyjemnego w dotyku koca. Dreszcz przeszedł mi po plecach, kiedy przez otwarte okno wleciał chłodny podmuch powietrza. Mimo, iż dni stawały się cieplejsze, to jednak noce wciąż pozostawały zimne, a ja nie miałam najmniejszego zamiaru zamykać okna. Mogłam w takich chwilach wyobrazić sobie, że jest ktoś, kto zechce ochronić mnie przed chłodem i nieszczęściami tego świata; ktoś, kto szepnie 'dobranoc', kiedy będę zasypiać.
Rano hałaśliwy budzik wybudził mnie z upojnego snu. Odrętwiała i jeszcze zupełnie nie wybudzona, patrzyłam się prosto przed siebie, jednak tykanie zegara nie pozwoliło mi pozostać w tym stanie chwilę dłużej. Zapowiadał się kolejny pracowity dzień w szkole, którego nie mogłam wziąć lekką ręką, jak to robili niektórzy. Moim piorytetem było dostanie zadowalajączych mnie, nauczyciela, a przede wszystkim rodziców ocen.
Wraz z dzwonkiem byłam w klasie, na swoim miejscu z przygotowanym zeszytem do notatek, skupiona na tablicy. Kolejne to osoby przechodziły obok, witając się ze mną, a ja odpowiadałam uśmiechem i niekiedy lekkim machnięciem ręki. Nim przyszedł nauczyciel, zdążyłam zamienić kilka słów z dziewczyną, z którą dzieliłam ławkę, rozmawiając o nadchodzącym dniu talentów. Nic ani nikt nie potrafił uśpić mojej czujności, tak jak on to robił.
Przechodząc przez klasę do swojej ławki, nie zaszczycił mnie pojedyńczym spojrzeniem. Nie oczekiwałam niczego innego od niego jako, że było to niemożliwe, by ktoś taki jak on zainteresował się kimś takim jak ja, biorąc pod uwagę to, że nie mogłam pozwolić sobie na żadne zbędne romansowanie, potwierdzając to faktem, że miłość to tylko strata czasu.
Tyle razy widziałam Jessicę z miską lodów, oglądającą telenowele siedząc na kanapie po każdym nieudanym związku. Teraz, gdy była za granicą, studiując, byłam pewna, że w każdą wolną noc wychodziła by 'wyłowić' nowego przystojniaka z tłumu. Także moje koleżanki z klasy zżalały się na moim ramieniu, jakie to
bolesne, kiedy ktoś je odrzuca. Dlatego też postanowiłam sobie nie zakochiwać się. Za późno. Jak miałam jedenaście lat, to poznałam chłopca, ktory był ze mną na obozie letnim i od tamtej pory moje serce zaczyna lekko wariować na jego widok. Ale to tylko głupie zauroczenie, które powinno przejść niedługo, mimo że trwa już sześć lat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz