Ze spuszczoną
głową zaciągnęłam JinRi do ostatniej ławki przy oknie, zastanawiając się, co
się stało, że tej dziewczynie zabrakło słów. Po drodze słyszałam szepty
członków koła fizycznego, którzy byli zdumieni moją obecnością w tym miejscu z
tak upokarzającej dla mnie przyczyny. Tak, Jung SooJung zostaje za karę po
lekcjach.
W końcu zdołałam
przekonać samą siebie, że pokazując swoją słabość nic nie wskóram, więc
podniosłam głowę wysoko i przeleciałam wzrokiem po znajdujących się w sali
uczniach. Nie widziałam ani śladu jakiegokolwiek nauczyciela, a przy tablicy
stał jedynie z markerem w ręku najlepszy kumpel mojego zauroczenia. W panice
wypisanej na twarzy odwróciłam się do JinRi; jeżeli tu był Chanyeol to i Sehun
był w pobliżu. Jednak ona nie zareagowała na moje próby zwrócenia na siebie jej
uwagi, JinRi robiła maślane oczy w stronę Chanyeola. Po prostu świetnie. Jak on
tu będzie, to jestem martwa.
- Sulli, czy
możesz w końcu zwrócić uwagę na to, co do ciebie mówię?- Nie wytrzymałam.
Emocje wzięły górę i wydarłam się na JinRi po raz pierwszy używając
koreańskiego w stosunku do niej.
Nie przejmowałam
się tym, że zwróciłam na siebie uwagę wszystkich. Dzięki JinRi poczułam się
potrzebna i znalazłam kogoś, komu mogłam powiedzieć wszystko, co sprawiło, że
kiedy ona mnie zignorowała zawrzało we mnie. Po raz pierwszy czułam taką złość
i dałam się ponieść emocjom. Spojrzenie, które posłała mi JinRi otrzeźwiło mój
umysł tak, że zrozumiałam to, co przed chwilą zrobiłam.
- Wszystko w
porządku?
- Tak, prze-
Zawstydzona
odwróciłam się do osoby stojącej obok mnie i natychmiast oblałam się rumieńcem.
Przede mną stał, Chanyeol, który zatrzepotał swoimi długimi rzęsami. Tuż za
nim, za jego pleców wyłonił się Sehun z wyrazem twarzy, który mówił wszystko o
jego zdezorientowaniu. Miałam ochotę zapaść się pod ziemię w tym momencie i
zrobiłabym to, gdyby JinRi nie oprzytomniała i palnęła czegoś, co pogłębiło
moje zażenowanie.
-Krystal bardzo
przeżywa swój pierwszy raz tutaj. Pewnie słyszeliście o jej nienagannych
papierach?- Obydwaj pokiwali głową. Wpatrywali się we mnie z politowaniem,
jakbym była specjalnej troski.- Wybaczcie nam za ten wybuch. Bardzo lubię
fizykę, więc mógłbyś kontynuować to, co robiłeś…?
- Park Chanyeol.
Chanyeol
wyciągnął rękę i podał dłoń dla JinRi, a ta z ogromnym uśmiechem na twarzy
uścisnęła ją i mogłam przysiąść, że kropelki śliny zalśniły w kąciku jej ust.
Tak skupiona na tej dwójce nie zwracałam uwagi na Sehuna, który stał tuż obok. Dopiero,
kiedy poczułam jego gorący oddech muskający moje ucho, ciarki mnie przeszły a jego
magnetyczne oczy wypalały dziury w moim mózgu. Jak to było możliwe, że taki
chłopak jak on, nie, żeby jakikolwiek człowiek mógł na mnie oddziaływać w taki
sposób. Wmawiałam sobie, że to czyste zauroczenie, które pryśnie wcześniej czy
później, ponieważ nie pozwalałam myśli o miłości dosięgnąć mnie.
Przez następne
pół godziny musiałam wysłuchiwać dyskusji pomiędzy JinRi a Chanyeolem na jakiś temat
dotyczący fizyki, co było nie do zniesienia, gdyż Sehun zajął miejsce obok
mnie, jako że JinRi zajęła jego. Czułam się osaczona i porzucona. Z wielką ulgą
przywitałam dzwonek ogłaszający koniec zajęć i nie zwracając uwagi na JinRi
pobiegłam do domu.
Zatrzymałam się
tuż przed wejściem do budynku, poświęcając tą krótką chwilę na wymyślenie
dostatecznie dobrej wymówki na zachowanie mojej kary w tajemnicy. Gdyby rodzice
się dowiedzieli za pewne nigdy bym już nie zobaczyła JinRi, zmieniłabym szkołę
na tą z internatem lub pojechałabym do Korei do dziadków, których nie widziałam
od lat.
Wzięłam kilka
głębokich wdechów i ruszyłam w stronę mieszkania. Na szczęście nikogo nie było
w domu, więc zamknęłam się w swoim pokoju i otworzyłam książki; musiałam
odrobić pracę domową. Siedząc nad notatkami przed sobą i obliczeniami nie
potrafiłam zebrać myśli i skupić się na tym, czym powinnam. Wciąż odpływałam do
wydarzeń z dzisiaj i miałam ochotę zabić samą siebie za swój idiotyzm, który doszczętnie
zniszczył mój wizerunek.
Mając nadzieję,
że JinRi już była tą nieoczarowaną JinRi, wykręciłam jej numer i czekałam aż
odbierze. Niestety nie zrobiła tego. Z westchnieniem rzuciłam się na łóżko i
wtuliłam twarz w poduszkę starając się powstrzymać napływające łzy. Tyle zawodu
jeszcze nigdy nie przeżyłam i czułam się z tym okropnie. Dlaczego wszystko, co
najgorsze musi się mi przytrafiać? Ignorując głosy dochodzące z przedpokoju
zakryłam się kołdrą i nawet nie wiem, kiedy zasnęłam.
Obudziłam się
późno. Latarnie już oświetlały pogrążone w mroku ulice, a ja nie słyszałam
żadnych dźwięków należących do domowników. Wygrzebując bluzę z szafy narzuciłam
ją na siebie i zabierając ze sobą czapkę z daszkiem, opuściłam dom. Krążąc po
niemal pustych ulicach czułam chłodny wiatr droczący się z moimi włosami i koty
łażące po śmietnikach w ciemnych zakamarkach. Większość sklepów była już
zamknięta, jednak jeden wciąż otwarty przykuł moją uwagę.
Otworzyłam
metalowe drzwi prowadzące do świata winyli i starych płyt CD. Za ladą
przysypiał chłopak z afro na głowie i słuchawkami w uszach. Cicho przemknęłam
koło niego i zanurzyłam się między stosy muzyki z lat 60-90. Nie byłam fanką
tego typu muzyki, ale aura sklepu sprawiała, że czułam się tu swobodnie i
bezpiecznie. Pomyślałam, że zabiorę do niego JinRi następnego dnia.

Dziewczyny ten blog jest cudny ! ;)) Jak najszybciej proszę o kolejną część !
OdpowiedzUsuń